Kryminały, książki sensacyjne, horrory, nowości wydawnicze, recenzje, wywiady, autorzy, media. Oblicza strachu w książce i obrazach.
Blog > Komentarze do wpisu

Dzieci szybciej znikają

Szybciej odchodzą, ale i wcześniej pojawiają się na ziemi

 

To dla nich Meksykanie zostawiają czaszki z cukru i kolorowe cukierki. Drugiego dnia przychodzą dorośli.

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

Święto Zmarłych w Meksyku wyzwala najdawniejsze, najbardziej pierwotne instynkty. Lęk przed śmiercią i tym, co ostateczne, nieskończone i wieczne, dotyka tam każdego. W inny sposób niż w Europie. Gorąca ziemia, palące słońce, bieda i ciężki los domagają się barwnej oprawy. W niewoli życia – tak określają swój byt Meksykanie, dlatego śmierć jest ich prawdziwą radością.

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

 

Szczupli, nie uwiązani przedmiotami, nieobciążeni ratami, pozbawieni ciężkich ubrań i przedmiotów, które tworzą skorupę cywilizacji Europy, Meksykanie co roku stają się obiektem szczególnej uwagi. W czasie dwudniowego święta Bogini Zmarłych zadziwiają świat pogodą ducha i szczerym śmiechem ze śmierci. W gruncie rzeczy cała ich kultura sytuuje się gdzieś na obrzeżach tradycyjnych wartości europejskich. Mimo śmiechu i radości, lęk przed śmiercią stanowi również u nich napęd całej cywilizacji. W zupełnie uprzywilejowanej pozycji znajduje się sztuka: odsłania to, co zasłonięte, wypatrasza tajemnice i sekrety podświadomości. Centralne miejsce zajmuje czaszka, światło świec i serce, wokół którego gaśnie wszelkie stworzenie. Mieszkańcy Meksyku wypracowali własny alfabet obrony przed śmiercią. Jej obrazy w literaturze, filmach i malarstwie są dynamiczne, brawurowe, młodzieńcze. Kryminały, horrory w tym państwie nie odgrywają jakiejś szczególnej roli. Można się z nich dowiedzieć, co najwyżej jak umrzeć w malowniczy, wyszukany sposób. Bo śmierć przychodzi w samą porę.

 

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

 

Zmarli powracają na ziemię. Najpierw przychodzą dzieci, dlatego na grobach pojawiają się słodycze. Ugłaskane, obłaskawione dusze dzieci siadają na ramionach dorosłych. Wytrawne dybuki z Meksyku potrzebują wyrafinowanych słodyczy. To dla nich co roku wypieka się coraz większą ilość malowniczych czaszek z cukru i bakalii. Dla starszych chleb. Widok kolorowej śmierci jest za dużym przeżyciem dla Europejczyków. Nie chodzi o samą śmierć (wszyscy boimy się jej jednakowo), ale sposób załatwiania pogrzebów. Wspomnienia o zmarłych w tym biednym kraju przypominają karnawał.

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

Właściwie śmierć jest rozrywką, a zapominanie o niej siłą napędową dwudniowego święta. Paradoksalnie, bo przedmiotem obchodów jest ona sama. Biedny kraj świętuje swój koniec w najbardziej jaskrawym świetle.

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

Mówią o tym najpełniej fotografie Henri Cartier – Bressona. Mistrz chwytania życia na gorącym uczynku musiał doznać osłupiającego uczucia w Meksyku. Dostał tam największą, najpełniejszą dawkę zatrzymanej śmierci. Śmierci uwięzionej, przytrzymanej, a potem wystawionej na widok publiczny: w pełnym słońcu, w świetle dnia. Jak zwierzę złapane przez myśliwych, śmierć jest obnoszona triumfalnie po ulicach miast i wsi. Zajmuje miejsce hostii. Noszona na kiju, sprzedawana na każdym rogu, usadowiona na grobach, które w ciągu dwóch dni są tylko kupą kamieni. Uwolnione dusze (jak tanie szmaty w lumpeksach), dokazują w mieście. W ciągu dwóch dni można im wszystko. Zemsta za doznane krzywdy staje się zwyczajem, skryte mordy tradycją. Kryminały szukają tak mocnych momentów. Decydujących dla tempa ich narracji.

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

Bresson doczekał się dwudniowego spektaklu na ulicy. Niełatwo było oszukać mistrza fotografii; to, co zobaczył pod pozorem tradycji zapisał na błonie fotograficznej: makijaż biedy, prostytutki tańsze od chleba, dzieci, które dopiero po śmierci dostaną słodycze. Jego kadry odsłaniają prawdziwe oblicze Meksyku; właściwie sól tej ziemi jest niezmienna do dziś, tylko foldery turystyczne próbują coś przed nami ukryć.

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

To musiało się tak skończyć: wielka bieda i upokorzenie potrzebują przepychu, kiczu. Śmierć musi przyjść z rozmachem, bo życie nie miało dla nikogo znaczenia. Czaszka, symbol dobrego początku i wiecznego odrodzenia, nikogo nie przerazi. Straszne jest samo życie i ponad 360 dni poza świętem zmarłych w roku, które trzeba jakoś przeżyć.

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

Dwie kategorie towarzyszą lękowi przed śmiercią: wiara w nierozerwalność rodziny i poczucie humoru, które przewija się przede wszystkim w rymowankach, wypowiadanych nad grobami. Krótkie wierszyki, w których można zmieścić dosłownie wszystko (złość, nienawiść do świata, polityków i zmarłego), są najlepszym zaworem bezpieczeństwa. Społeczeństwo, którym odbiera się przedmioty musi wierzyć w metafizykę. To dlatego Carlos Fuentes mógł napisać z pełną wiarą o swoim państwie: „wierzący są tu nawet ateiści”.

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

Bresson zobaczył coś jeszcze: w pozornie zwyczajnych portretach codzienności udało mu się zapisać szczególny związek życia Meksyku ze śmiercią. Koniec i początek nie stanowią tu wyraźnej opozycji, jak w Europie, ale linię równoległą, która może się przeciąć, spleść i rozpłynąć. Śmierć jak w litanii pierwszej żałoby, jest przedłużeniem życia. Meksykanie są biedni i opuszczeni, dlatego pozostają niezmąconymi fatalistami. W ich odczuciu nie pozostaje nic innego jak śmiać się z wyroków losu.

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

Kim jest Meksykanin? Według Octavio Paza „wychodzi on śmierci naprzeciw, pieści ją i z niej szydzi, śpi z nią i ją świętuje; jest ona jedną z jego ulubionych zabawek i największą z jego miłości”.  Patrząc z perspektywy europejskiej, stanowi uosobienie najlepszego, najbardziej pożądanego bohatera kryminału: stracony, a jednak żywy. To o nim literatura meksykańska pisze: najgłębszą hańbą jest rajarse – przyznać się do strachu.

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

Nieustraszeni bohaterowie meksykańskiej kultury wychodzą śmierci naprzeciw. To dlatego w książkach śmierć nie może stanowić momentu kulminacyjnego: jeśli mnie mają zabić, niech mnie zabiją od razu – to ulubione motto większości z nich.

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

Gdzie umieścić akcję horroru czy kryminału skoro cmentarze stały się najbardziej rozrywkową częścią miasta? Śmierć doczekała się tu przerysowanej estetyzacji. Jest piękna, wszechobecna jak reklama i równie jak ona kiczowata. Masowa wyobraźnia nie musi niczego wymyślać; na cmentarzach goszczą umarli, dla których jedzenie i picie, które lubili przed śmiercią, stanowi najważniejszą rozrywkę. To oni ustalają menu i rozdają role.

 

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

 

 

A kultura? Idzie swoją drogą. Najczęściej melodramatem, w którym wielkie i podniosłe uczucia mieszają się z normami moralnymi rodem z telenoweli. Nadzieja w oczyszczającą moc słowa rodzi nową estetykę; to dlatego nawet najgorsi bandyci zanim kogoś zabiją, wypowiadają piękne przepraszające zdania. Octavio Paz: „ W dni świąteczne w zapadłych dziurach i w miastach ludzie modlą się, krzyczą, objadają i upijają, a nawet zabijają w imię Matki Boskiej z Guadalupe czy generała Zaragozy”.

 

 

Henri Cartier - Bresson

 

Dia de los Muertos

 

 

sobota, 19 czerwca 2010, seriazestrachem

Polecane wpisy

Kontakt:
seriazestrachem@gmail.com