Kryminały, książki sensacyjne, horrory, nowości wydawnicze, recenzje, wywiady, autorzy, media. Oblicza strachu w książce i obrazach.
Blog > Komentarze do wpisu

Pogoda dla siepaczy

Literatura przyzwyczaiła nas do opisów, które wywołują określone stany w czytelniku

Literatura przyzwyczaiła nas do opisów, które wywołują określone stany w czytelniku. Przyroda za sprawą literackiego stylu przemienia się w groźne monstrum albo baśniowy krajobraz. Jedno jest pewne; w literaturze wyższego i niskiego rzędu nawet wiatr oddaje niepokój w duszy bohatera.

 

 

Jules

 

 

 

Kryminał jako gatunek narodził się późno i to za sprawą wysokonakładowej prasy. W Polsce stało się to dopiero w 1900 roku w serii zeszytów „Przygody ajentów śledczych”, które sprzedawały się na pniu. Najpoczytniejszy był rzecz jasna Sherlock Holmes, a właściwie wszystkie podróbki o jego awanturach. Wydawano je we wszystkich zaborach i nikomu nie przeszkadzało to, że akcja jego przygód rozgrywa się w dalekiej Anglii lub Ameryce. Detektyw znany był wówczas całej Europie, łączył nie tylko zaborców i ich poddanych, ale również pokolenia. Niektórzy czytali ukradkiem, nie do pomyślenia było, żeby z literatury lub prasy robić sobie przyjemność. Dopiero w okresie międzywojennym wydawcy odkryli, że proste historie przynoszą korzyść. Kryminał stanowił ówczesne 30 procent rynku i sprzedawał się na każdym rogu. Książkę z przygodami brało się obowiązkowo na wycieczkę, na wakacje, wraz z krzyżówkami również na wojnę. Przez kolejne lata w Polsce kryminałem nie było czasu się bawić. Kraj wstawał z kolan, budował nowe, niszczył stare. Ludzie gnali za chlebem na drugi kraniec Polski lub zwyczajnie lenili się na prowincji. Dyrektywy polityki kulturalnej, które ustalili urzędnicy państwowi wraz z pisarzami mówiły jasno: dać ludziom nadzieję – nie strach. Jeśli literatura to pełna wzniosłych uczuć i prostych zasad socrealistycznych. Jak książka to klasyka, najlepiej staropolska lub nowo rosyjska. Dopiero po śmierci Stalina w powieściach postprodukcyjnych literaci zaczynają tworzyć postaci dzielnych milicjantów. To oni po wielu latach staną się literackimi odpowiednikami detektywów. Po 1956 roku w polskiej literaturze rodzi się gatunek dziwo: powieść milicyjna. Dzielny, sprawny, wysportowany, inteligentny, czujny i lojalny, to tylko niektóre sztandarowe cechy ówczesnego stróża prawa i porządku publicznego. Sprawcą zwykle był rzemieślnik, badylarz, handlarz, najczęściej jednak docent. Docenci znaleźli się na liście wszystkich powieści milicyjnych jako wrogowie Polaków, ustroju i bezpieczeństwa socjalistycznego, dlatego musieli zniknąć. Ich nijaki zawód, brak solidnego wykształcenia, przydatności, użyteczności wobec systemu stanowiło wyzwanie dla literatów. Historia musiała mieć prostą fabułę i klarowne przesłanie: wróg nie śpi. Docenci to agenci systemu wywiadowczego, ukrywają się w murach uczelni, mamią elokwencją, udawaną mądrością, w rzeczywistości jednak skrywają niechlubną, hitlerowską przeszłość. Po odkryciu ich tożsamości ginie zwykle ktoś przypadkowy, a milicjant wyjaśnia zawiłość zagadki.

 

 

 

 

Jules

 

 

 

Tęsknotę za prostym i solidnym milicjantem, a właściwie policjantem odnajdziemy i w „Nocnej zamieci” Theorina, i w „Pograniczu” Kangera, i w „Pannie młodej w śniegu” Seghersa. Jego figura przeszła daleką transformację (jaką w tym czasie przeszedł sam system), jednak u zarania leży wielka tęsknota za uczciwością na wyciągnięcie ręki. Motyw poszukiwania braterstwa, które musi urodzić się na miejscu zbrodni i zła, łączy kryminał z gatunkiem westernu. Również western nie może obyć się bez krajobrazu i współistnienia bohaterów z nieokiełznaną przyrodą.

 

Pogoda, czyli coś na zewnątrz, a więc coś, co można dostrzec gołym okiem, łączy się w literaturze z opisem środka bohatera. Twórcy apokryfów, dramaturdzy, kronikarze i pisarze bardzo szybko zrozumieli zależność jaka zachodzi między tymi dwoma światami. Ich siła wypływała właściwie z odsłonięcia tej prawdy, dawkowania jej, opisywania, przenoszenia stanów ze środa na zewnątrz i na odwrót. Kryminał tuż po powieści gotyckiej stosuje tę prostą zależność. To dlatego bohater „Nocnej zamieci” musi przenieść się na koniec świata, żeby spotkać swoje przeznaczenie, walczyć z dzikością śnieżycy i wiatrów, odczuwać na własnej skórze dotkliwe zimno, wypatrywać w ciemności wyspy wroga. Dlatego także bohaterka „Pograniczy” doświadcza świata złamanego przez wojnę, stratowanego przez zdezorientowanych ludzi, zgwałconego. I wreszcie bohater „Panny młodej w śniegu”, błądzący po labiryncie wielkiego miasta, jak po własnych myślach, zapuszczającego się w głąb wielu uliczek, domów i parków miejskich, które odbijają jak w lustrze fałszywe tropy.

 

 

Jules

 

 

 

Pejzaż od czasów romantyzmu był wyrazem połączenia człowieka z Bogiem, a w literaturze nabrał dodatkowego znaczenia: miał uczyć, kształcić, wychowywać. W nurcie sentymentalnym krajobraz nadawał na tej samej fali, co człowiek. To przyroda odsłaniała jego tajemnicę, wszystkie uczucia i stany duszy. Pisarze tej eksperymentalnej epoki poczuli raz jeszcze warsztat Szekspira i otworzyli się na prawdziwe oraz mistyczne doświadczenia. Wtedy pojawiło się przekonanie, które pokutuje dziś we wszystkich niemal kryminałach: prawdziwy bohater jest zawsze samotny.

 

 

Jules

 

 

W XIX wieku w literaturze pojawiły się opisy krajobrazu, które mówiły wiele również o całych narodach. To dlatego polska i skandynawska literatura tamtego okresu pełna jest symboliki powstań, wojen, pospolitych ruszeń i wędrówek. Do dziś w przypadku obu literatur, również w ich kryminalnych odmianach, przyroda i jej opis odkrywają rys historyczny. Celuje w tym szczególnie „Nocna zamieć”, która odświeża lokalną historię i legendy wyspy Olandii. Opisy morza i linii brzegowej w tej powieści odwołują czytelnika wprost do symboliki z XIX wieku: morze ma tu charakter zmagań z naturą i kontemplacji sensu życia.

 

 

 

Jules

 

 

Romantycy wprowadzili do literatury miasto. To za sprawą flanerów miejskie pasaże i wystawy sklepowe stały się atrakcją turystyczną. Najpełniejszy opis tego motywu odnajdziemy w „Pannie młodej w śniegu” Seghersa i wydanym ostatnio przez Wydawnictwo Czarne „Julu” Goźlińskiego.

 

 

Jules

 

 

czwartek, 13 maja 2010, seriazestrachem

Polecane wpisy

Kontakt:
seriazestrachem@gmail.com