Kryminały, książki sensacyjne, horrory, nowości wydawnicze, recenzje, wywiady, autorzy, media. Oblicza strachu w książce i obrazach.
Blog > Komentarze do wpisu

Trzeba stawiać granice

Zwłoki znaleziono w tak niecodziennej i okrutnej pozie, że nawet starzy wyjadacze policyjni mieli trudności z zachowaniem zimnej krwi

 

Nicki

Nicki Exhibition lubi pokazywać, a internauci lubią oglądać jego zdjęcia. Tajemniczą aurę łapie najczęściej pośród nagrobków, w korytach rzek, w opuszczonych hangarach i pośród swoich barwnych przyjaciół.

 

 

 

Morderca brutalnie torturował Gabriele Hasler przed śmiercią, a po niej wystawił ją na poniżenie, specjalnie układając jej ciało przed domem na śniegu. Od razu nasuwa się podejrzenie, że albo sprawca czuł do Gabriele wielką nienawiść i to sprawa osobista, albo że chodzi tylko i wyłącznie o sadystyczną przyjemność. Komisarz Robert Marthaler, wezwany na miejsce zdarzenia, rozpatruje obie możliwości.

 

 

Nicki

 

 

Marthaler nie jest zwykłym policjantem odbębniającym swoje godziny na etacie. To oczywiście sprawia, że w życiu prywatnym nie wiedzie mu się najlepiej, a dokładniej rzecz ujmując – nie wiedzie mu się wcale. Kiedy tylko zaczyna śledztwo, wszystkie inne sprawy schodzą na plan dalszy, nawet odebranie ukochanej dawno niewidzianej kobiety z lotniska. Zazwyczaj jest dokładnie tak, jak w przypadku morderstwa Hasler. „Wszystkie myśli, wszystkie uczucia były nakierowane na to, co wydarzyło się w tym domu minionej nocy. Zawsze tak było, gdy dostawali nową sprawę: Robert Marthaler jako osoba prywatna przestawał istnieć. Zostawał tylko śledczy, którego postrzeganie było nastawione wyłącznie na znalezienie sprawcy. I to ta cecha sprawiała, że odnosił sukcesy. Wśród współpracowników i przełożonych wzbudzała zarówno podziw, jak i nieufność. Marthaler to wiedział. Carlos Sabato w jakiejś kłótni wykrzyczał mu prosto w twarz: Nie jesteś pracowity, masz obsesję. Marthaler nigdy mu tego nie zapomniał, ich przyjaźń niemal się o to rozbiła. Wielokroć postanawiał sobie, że zachowa większy dystans do pracy. Ale nad tym nie panował. Każdy nowy przypadek sprawiał, że wracał do starych przyzwyczajeń” (s. 36). I choć – jak się zdaje – jego postawa nie miała zbyt wielu zwolenników w pracy, trudno mu się dziwić. Znalezienie sprawcy, zwłaszcza tak brutalnego morderstwa, musi być priorytetem i tylko odcinając się od swojej prywatnego życia, można skupić się na poszukiwaniach.

 

 

Nicki

 

 

Marthaler odnajduje swój rytm w mieście, to ono pomaga mu się skupić i uspokaja. Samo pozornie bezpieczne i na wskroś mieszczańskie, ma podskórne życie, często brutalne i obsesyjne właśnie. Kiedy czyta się powieść Jana Seghersa Panna młoda w śniegu, ma się wrażenie, że bohater jego książki i miasto, w którym rozgrywa się akcja, to jedność. Wręcz odczuwa się więź łączącą bohatera z miejską przestrzenią i atmosferą Frankfurtu. Widać, że Marthaler czuje się dobrze we Frankfurcie, to miasto pasuje do niego jak dobra stara kurtka, która choć niemodna, sprawia, że człowiek czuje się sobą. „Frankfurt to wieś z wieżowcami, myślał. I właśnie to mu się podobało: centrum z muzeami, ulicami handlowymi, parkami i zatłoczonymi placami, z katedrą, kościołem św. Pawła, ratuszem i Römerbergiem. A wokół małe miejscowości z domami z muru pruskiego, chłopskie gospodarstwa i restauracje z ogrodami ocienionymi przez drzewa, brzeg Nidy, sady, rozległe pola i ogromny Las Miejski. To wszystko stało mu się przez lata tak bliskie, że nie wyobrażał sobie życia gdzie indziej. […] I wciąż reagował niechęcią, gdy ktoś, kto nie znał miasta, wypowiadał się o nim pogardliwie. Czasem miał wrażenie, że on i Frankfurt są jak rodzeństwo, które nieustannie się kłoci, lecz natychmiast zwiera szyki, gdy ktoś próbuje być bezczelny” (s. 123).

 

 

Nicki

 

 

Poszukiwania sprawcy, choć pochłaniają całą uwagę komisarza, nie sprawiają jednak, że może on uciec od trudnych pytań na temat samego siebie i człowieka w ogóle. Jak to mówi patolog w powieści, „Jak codziennie musisz oglądać, co ludzie sobie robią nawzajem, to w którymś momencie zaczynasz wątpić, czy naprawdę jesteśmy wyższym gatunkiem” (s. 101). I Marthaler wątpi. Wątpi, ale się nie poddaje, by walczyć o swoje poczucie bycia człowiekiem. „Ale uważam, że trzeba stawiać granice. Nie podoba mi się pana stanowisko – mówi w rozmowie z psychiatrą akceptującym sadyzm w naturze człowieka – pańskie zrozumienie dla wszystkich, to że przyjmuje pan każde odstępstwo od normy. Myślę, że skrzywdzono pana tam, gdzie pan pracował. I że jest pan sfrustrowany. Ja czasem też jestem zmęczony. Wtedy kładę się do łóżka i śpię dwanaście godzin. A następnego ranka wstaję i znów się wtrącam. W przeciwieństwie do pana jestem zdanie, że trzeba się wtrącać. Że nie wolno się przyglądać, jak ludzie się zabijają” (s. 344).

 

 

Nicki

 

 

No właśnie – nie wolno. To przesłanie jest bardzo wyraźne w twórczości Jana Seghersa, autora wyczulonego na kwestie istotne dla pojedynczego człowieka, na życie składające się z codziennych drobiazgów i spraw, wśród których nie powinno być morderstw, nienawiści i akceptacji dla zła. I Seghers o tym pisze, we wszystkich książkach utrzymując bezbłędną równowagę między wciągającą fabułą i kryminalną zagadką a stawianiem kwestii społecznie i ludzko ważnych.

 

Nicki

 

 

Bibliotekarka

 

 

 

 

Nicki

 

 

 

 

Nicki

 

 

 

 

Nicki

 

 

Jan Seghers to pseudonim literacki niemieckiego dziennikarza i pisarza Matthiasa Altenburga, a „Panna młoda w śniegu” to jego kolejny kryminał, wzorowany na skandynawskich pisarzach okrzykniętych mistrzami gatunku: Sjöwall i Wahlöö i Mankellu.


środa, 21 kwietnia 2010, seriazestrachem

Polecane wpisy

Kontakt:
seriazestrachem@gmail.com